blog społeczności harinam.pl

203757580-17povertygirl1.jpg

…w tym świecie jest tylko cierpienie…. i momenty kiedy jego nie ma, każdy cierpi, każdy szuka Jego… i pijaczka i menel, stalowy dżentelmen, książę, przedszkolak….każdy próbuje dźwigać ciężkie maski sztucznych uśmiechów, pozorów, min skrywających frustrację, zagubienie, lęk……, skrywających te poszarpane, głodne realności, ciepła i pewności dzieci.

…no bo jak inaczej wygląda dziecko, które miliony lat tuła się się poprzez różne ciała w lodowatym wszechświecie….? Wygląda tak, jak to na zdjęciu, tyle że ukryte, pod maską….

Każdy skrywa w sobie to dziecko: ksiądz, burmistrz, grajek na ulicy, pielęgniarka, konduktor ….im dalej od Źródła, tym bardziej opłakany jest ten stan….im bliżej dobroci, tym większa opieka…

Tylko osoba połączona z duchowym Domem, z Ojcem jest u “siebie” nakarmiona, wykąpana, bezpieczna, zdolna do prawdziwego dawania….

to może zacząć się już tu w tej lodowatej przestrzeni

autor: Ramesvar
listopad 22nd, 2007 at 9:12 po południu | Comments & Trackbacks (1) | Permalink

krsnaa11.jpg

(Bardzo!) tęsknię za związkiem
intymną więzią,
duchową strawą,
cierpię!
ranię!
Ale, widzę też,
że mogę prawdziwie cierpieć,
prawdziwie być,
i całym sobą odbierać los,
który daje Kryszna.

Nie chcę uciekać,
oszukiwać się,
udawać,
chcę przeżyć ból (jeśli tak trzeba)
…ale z Kryszną,
przy Nim
i dla Niego

autor: Ramesvar
listopad 19th, 2007 at 1:20 po południu | Comments & Trackbacks (2) | Permalink

IMG_3610 Kryszna podnosi wzgórze Govardhana.

Fragmenty Śrimad Bhagavatam z komentarzami Śrila Viśvanatha Cakravarti Thakura

Sukadeva Goswami powiedział: Mój drogi królu Pariksit, kiedy Indra zrozumiał, że ofiara wykonywana dla jego satysfakcji będzie zaniechana wpadł w furię. Stał się bardzo rozłoszczony na Nanda Maharaja i innych pasterzy za to, że przyjęli Krysznę na swojego Pana.

Rozłoszczony Indra zawołał chmury zniszczenia wszechświata znane jako Samvartaka jak również siedem wiatrów zniszczenia m. in. avaha i pravaha. Wydawało mu się, że jest najwyższym kontrolerem i przemówił w ten sposób: „Patrzcie tylko jak ci pasterze żyjący w lesie stali się dumni ze swojego prosperity! Oni podporządkowali się zwykłej osobie Krysznie i w ten sposób obrazili bogów.” Słowo martya (zwykły smiertelnik) można również przetłumaczyć w inny sposób: Kryszna jest zwany martyam, ponieważ pojawił się w tym materialnym świecie aby dać pomyślność duszom tkwiącym w ignorancji. Bogini Sarasvati tak zaaranżowała słowa Indry, że były one w rzeczywistości gloryfikacją Kryszny i Jego towarzyszy.

Indra kontynuował: „Ten akt jest niczym głupota człowieka, który porzuca wiedzę transcendentną i chce przebyć ocean materialnej egzystencji w fałszywej łodzi rytualnych ofiar.” I ponownie dzięki bogini Sarasvati ten werset można odczytać w inny sposób: Vrajavasi przyjęli schronienie w Krysznie w nadziei, że zredukuje ten ocean do wielkości wody znajdującej się w dołku odciśniętym przez kopytko cielęcia.

„Ci pasterze działają przeciwko mnie. Przyjęli schronienie w Krysznie, który jest zwykłą ludzką istotą. On myśli, że jest bardzo mądry (pandita-maninam) ale w rzeczywistości jest głupcem (balisa), arogantem i gadatliwym (vacalam) bachorem.” To stwierdzenie można odczytać w następujący sposób: Dzięki łasce Kryszny nawet głupiec (balisa) może stać się elokwentnym (vacalam), zgodnym z autorytetami Ved mówcą. Stabdham oznacza, że Kryszna nie składa nikomu pokłonów ponieważ nikt na to nie zasługuje. Ajnam – nie ma nic więcej do poznania dla Kryszny ponieważ jest wszechwiedzący. Pandita-maninam – Kryszna jest honorowany przez wszystkich znawców Prawdy Absolutnej.

Idra powiedział do chmur zniszczana Samvartaka: „Bogactwo spowodowało, że stali się dumni. Przyczyną ich ignorancji jest Kryszna. Teraz idźcie i zniszczcie tę dumę i zabijcie ich krowy.” Niezamierzone znaczenie słów Indry jest następujące: Pasterze są udekorowani papką sandałową. Wy-chmury zredukujcie gorąco ich ciał zimnym deszczem i odświeżcie ich krowy aby drżały z radości. Kiedy Kryszna podniesie wzgórze Govardhana pozwólcie aby stał w pięknym miejscu.

…Kiedy Kryszna przygotowywał się do podniesienia Govardhan częściowa ekspansja mocy Jego Yogamaya zwana Samhariki czasowo usunęła deszcz z nieba, tak aby Kryszna mógł przebiec z werandy swojego domu do wzgórza Govardhan. W ten sposób ani jego turban ani żadna część Jego ubrania nie była mokra.

Kiedy Kryszna podniósł Govardhan zawołał: Mamo, tato, o mieszkańcy Vrajy! Jeśli chcecie możecie się schronić pod tym wzgórzem razem ze swoimi krowami. Vrajavasi odpowiedzieli: Jak to stać się może, że nasza społeczność z wieloma tysiącami krów, cieląt i byków może się pomieścić pod tym mającym 3 mile wzgórzem?

Odpowiedź jest następująca: Ponieważ Govardhan został dotknięty przez Krysznę wpadł w ekstazę. Otrzymał niezwykłą moc. W ten sposób nawet potężne pioruny bijące go w plecy przez rozłoszczonego Indrę wydawały się mu ofiarowaniem pachnących kwiatów. Jednocześnie Govardhan ekspandował na 32 mile tak, że wszyscy mieszkańcy Vrindhavan mogli żyć komfortowo pod jego schronieniem.

W Hari-vamsa Sri Kryszna osobiście powiedział, że Govardhan może dać schronienie wszystkim trzem światom a co tu dopiero mówić o małej ziemi Vrajy. Zgodnie z Hari-vamsa, kiedy Kryszna podniósł wzgórze, Govardhan zwiększył swoje wymiary również w górę ponad chmury. Dzięki temu zwierzęta żyjące na wzgórzu udały się na jego szczyt, który znajdował się ponad chmurami. I w ten sposób również one nie odczuwały żadnego niepokoju.

…Visnu Purana wyjaśnia: Sri Kryszna trzymał wzgórze Govardhana a Vrajavasis wychwalali Go. Wszyscy teraz mieli możność obcowania z Nim. Oni patrzyli na Niego radosnymi i pełnymi zdumienia oczami. Pasterze i pasterki byli wszyscy uszczęśliwieni i z wielkim uczuciem otwierali szeroko oczy. Powinniśmy rozumieć to w ten sposób, że Kryszna stał twarzą zwróconą do każdego bezpośrednio. Vrajavasi pili nektar piękna i słodkości Kryszny. Nie czuli oni głodu, pragnienia czy zmęczenia. Sri Kryszna widząc wspaniałe formy ukochanych gopi również zapomniał o jedzeniu, piciu i spaniu. Przez siedem dni chmury Samvartaka nie zdołały zatopić dystryktu Mathury, ponieważ Najwyższy Pan po prostu dzięki Swojej iccha-sakti (Najwyższej woli) natychmiast osuszał miejsce gdzie spadał deszcz. Dla Vrajavasi te siedem dni wydawało się jednym ghatika. [Jeden ghatika równa się 24 minutom]

I to by było na tyle. Poniżej link do zdjęć z Govardhana pujy w Simhachalam.

http://picasaweb.google.com/madhai.kkd/GovardhanaPujaWSimhachalam

Pozdrawiam z zaśnieżonego Simhachalam

Wasz sługa

Madhai-jivana Nitai dasa

Technorati Tagi: , , , , , ,
autor: Madhai-jivana Nitai dasa
listopad 19th, 2007 at 11:59 przed południem | Comments & Trackbacks (1) | Permalink

SCENA 1

Rzecz ma miejsce w jednej z sal studia filmowego czy też telewizyjnego. Na środku sali stoi duży stół a przy nim kilka składanych krzeseł. Na ścianie wisi bardzo dużych rozmiarów reprodukcja obrazu Salvadore Dali pt. The Persistence of Memory (takie zwisające naleśnikowe zegary a jeden z nich zjadają mrówki)

clip_image002

Obraz jest bez ramy (prawdopodobnie została wzięta do jakiegoś filmu), przekrzywia się trochę i sprawia wrażenie, że zaraz spadnie.

Za stołem siedzi E.T. Na czole ma wielki, biały znak składający się z dwóch równoległych pionowych linii. W prawej ręce trzyma pomarańczowego koloru woreczek, z którego wystaje jego długi palec. Oczy ma wpółprzymknięte. Z jego nieznacznie, szybko poruszających się ust wydobywa się bardzo przyjemna wibracja dźwiękowa. Obok niego siedzi spokojnie Reksio, który całkowicie zaabsorbowany jest czytaniem książki. Po przeciwnej stronie stołu siedzi Sceptyk i ze swoistym sceptycyzmem na twarzy czyta gazetę.

To jest tylko mały wycinek całej scenerii. Dalszą część pozostawiam do zapełnienia czytelnikom. A czy to wszystko jest nagrywane czy też nie? Trudno stwierdzić…

Na salę wchodzi entuzjastycznie Pomocnik reżysera…

Pomocnik reżysera: E.T. zobacz co kupiłem od tych twoich z Hare Kryszna!

E.T.: Hę? – powiedział łagodnie otwierając szeroko oczy.

P.r.: Zobacz. – i wręczył E.T. małą książeczkę.

E.T.: Ooo! Upadesamrta!

P.r.: Hęęę?

E.T.:Upadesamrita. Rupy Gosvamiego. My też mamy tę książkę na naszej planecie. Tylko trochę inaczej wydana.

P.r.: Naprawdę? Czytałeś ją?

E.T.: Oczywiście. To jest elementarz dla osób praktykujących życie duchowe. Przeczytasz? – powiedział z nadzieją w głosie.

P.r.: Yyyy… Ja tylko tak… Szkoda mi było tego chłopaka, który stał na tym zimnie i sprzedawał książki. No i wziąłem. Taki sympatyczny był…A myślisz, że coś z tej ksiązki może być przydatne dla mnie? Ja to wierz… nigdy nie zajmowałem się jak to ty nazywasz życiem duchowym. Wprawdzie czytam Bhagavad-Gitę i nie powiem podoba mi się…

Sceptyk: Daj spokój…

E.T.: Ta książka jest naprawdę niezwykła. I przede wszystkim bardzo praktyczna.

Sceptyk: Praktyczna?! Chyba żartujesz!

E.T.: Tak! Np. pierwszy werset:

- I zaczął intonować z przymkniętymi oczami -

vaco vegam manasah krodha-vegam
jihva-vegam udaropastha-vegam
etan vegan yo visaheta dhirah
sarvam apimam prthivim sa śisyat

Zrównoważona osoba, która może kontrolować impulsy mowy, żądania umysłu, odruchy złości i impulsy języka, brzucha i genitaliów, posiada kwalifikacje, aby mieć uczniów na całym świecie.

Jest to bardzo prosta instrukcja jak rozpoznać rzeczywistego nauczyciela. Nauczyciel a już szczególnie nauczyciel wiedzy o jaźni powinien posiadać odpowiednie cechy i normy zachowań. Acara i pracara.

acara’, ‘pracara’, – namera karaha ‘dui’ karya
tumi – sarva-guru, tumi jagatera arya

P.r: Słucham?

E.T. – Acara oznacza zachowanie a pracara czynności związane z uczeniem innych. Podam ci taki przykład: Jak nauczyciel, który pali może skłonić do niepalenia swoich podopiecznych? Prawda?

P.r. Po chwili zastanowienia. – No tak. To jest hipokryzja.

E.T.: Tak … Niestety w dzisiejszych czasach to ma miejsce. Dlatego Upadesamrita zaczyna się takim właśnie testem. Możesz w ten sposób zbadać czy przyjmować instrukcje od danej osoby czy lepiej nie.

P.r.: W zadumaniu. – Interesujące.

Sceptyk: Eeee tam. – I zasłonił się gazetą.

E.T.: Zobacz. – I zwrócił się do Pomocnika reżysera. – Jaką wartość będą miały za kilka lat… -co tu mówić za kilka lat… za rok- informacje zawarte w tej gazecie.

P.r.: Tak… Praktycznie żadne…

E.T.:… A tutaj mamy książkę napisaną 500 lat temu – pokazując na Upadesamritę - i wszystko jest aktualne. Jaką mają wartość tymczasowe informacje, które nie dają prawdziwej wiedzy o jaźni i naszym związku z Najwyższym i otaczającym nas światem? I co o tym myślisz?

P.r.: Interesujące jest to co mówisz. Może faktycznie powinienem ją przeczytać?

E.T. Pamiętam kiedy pierwszy raz przeczytałem tę książkę byłem pod wielkim wrażeniem, że proces bhakti-jogi jest tak praktyczny. Postanowiłem to sprawdzić i zgodnie z zaleceniami tekstu 4 zacząłem dawać skromne podarki wielbicielom. I to było niezwykłe. W tym było tyle satysfakcji i przyjemności płynącej z serca. Mało tego bhaktowie również chcąc się odwzajemnić dawali mi różne rzeczy… I w ten sposób nawiązały się przyjaźnie, które trwają do dziś dnia…

P.r. …To może stąd ten tytuł „Nektar Instrukcji”.

E.T. …Tak. Wielu ludziom życie duchowe kojarzy się z jakimiś nudnymi i niewygodnymi praktykami. Ale to nie jest tak.

visaya vinivartante     niraharasya dehinah
rasa-varjam raso ’py asya     param drstva nivartate

Wcielona dusza może powstrzymać się od uciech zmysłowych, mimo iż upodobanie do przedmiotów zmysłów pozostaje. Ale poprzez ów brak zaangażowania, dzięki doświadczaniu wyższego smaku, umacnia się jej świadomość.

Tak ten wyższy smak…To jest to czego wszyscy szukają. Niestety nie wiedzą gdzie. Ludzie tu na Ziemi nie mają wiedzy. Dlatego wielbiciele robią zawsze wysiłki aby w ten czy inny sposób udostępnić wiedzę duchową społeczeństwu. Ludzie czytając te książki mają towarzystwo świętych osób - Sadhu sanga – to również poleca Upadesamrita.

W międzyczasie Sceptyk ostentacyjnie wychodzi dumnie z sali trzymając wysoko podniesioną głowę. Nie zauważa jednak wchodzącego Smoka wawelskiego i odbijając się od jego dużego brzucha przewraca się na podłogę.

Smok wawelski: O przepraszam bardzo! – I nieudolnie pomaga podnieść się Sceptykowi. Sceptyk zrywa się na równe nogi, otrzepuje się i cały czerwony na twarzy opuszcza salę.

S.w.: Ta dzisiejsza młodzież…Za moich czasów…Beee!!! – beka głośno (nawet bardzo głośno). A z jego nozdrzy wydobywają się kłęby żółto-brązowego gryzącego dymu.

Teraz to wciąż jakieś nowości ze świata. -kontynuował- Gdzie podziała się tradycja narodu? Pamiętam…U nas w Krakowie!…To były czasy…

E.T. kontynuuje rozmowę z Pomocnikiem reżysera – Z Bhagavad-Gity z pewnością pamiętasz:

dehino ’smin yatha dehe     kaumaram yauvanam jara
tatha dehantara-praptir     dhiras tatra na muhyati

Tak jak wcielona dusza bezustannie wędruje w tym ciele, od wieku chłopięcego, poprzez młodość aż do starości, podobnie przechodzi ona w inne ciało po śmierci. Zmiany takie nie zwodzą osoby zrównoważonej.

To jest początek wiedzy duchowej: Nie jestem tym ciałem jestem duszą.

P.r. Tak REINKARNACJA!

E.T. Można tak powiedzieć. Po prostu nie powinniśmy się utożsamiać z tym tymczasowym ciałem. A Upadesamrita daje nam praktyczne instrukcje w jaki sposób zacząć praktykować to o czym czytałeś w Bhagavad-Gicie.

S.w. Beee…A dzisiaj to były takie smaczne…Chyba się jak zwykle przejadłem. Ci Krakowianie to wiedzą jak o mnie dbać…W końcu poznali się na mnie. Oni chyba mnie lubią?

E.T. Tak…Zobacz tutaj w tekście drugim o tutaj…

P.r. „atyahara”

E.T. …oznacza przejadanie się lub gromadzenie zbyt wielu rzeczy. Jest to jedna z niekorzystnych rzeczy w życiu bhakta-jogina. Proste prawda…

P.r. Proste ale …nie łatwe.

E.T. A kto powiedział, że będzie łatwo? Ale czym jest życie bez wyzwań?

P.r. Interesujące. Wydaje się, że ta książka to krok na przód dla mnie.

E.T. Jednocześnie Upadesamrita przestrzega w tekście 7, że na początku pewne rzeczy mogą być niezrozumiałe, czy też nie będziemy odczuwać pełnej satysfakcji…

P.r. Czyli nie zawsze jest różowo?!

E.T. Tak jak w życiu… to zależy od ciebie… ale kontynuując dojdziesz do celu.

S.w.: Beee!!! Znów ta niestrawność. Starość nie radość. Beee!!! – za każdym razem z nozdrzy smoka wydobywa się coraz więcej dymu, który powoduje coraz mniejszą widoczność na scenie. - Tylko moja Wisła może mnie uratować…Moja kochana…

Reksio: Wystawiając nos z za książki – Coś się pali? E tam. Brahma satyam jagan mithya.[1]I ponownie zagłębia się w lekturze merdając ogonkiem.

Reżyser za wielką szybą właśnie zjadł kolejnego naleśnika i nerwowo patrzy kątem oka na gaśnicę i obraz z naleśnikami (przepraszam z zegarami - tyle dymu to łatwo się pomylić).

Smok wawelski nie przestaje bekać. Na sali jest coraz więcej dymu, który uniemożliwia kontynuację czegokolwiek…

Ale ciąg dalszy prawdopodobnie nastąpi…

KONIEC SCENY 1


[1] Słynne stwierdzenie filozofów mayavadi mówiące o tym, że tylko brahman – Absolut jest rzeczywisty a świat – jagat – jest iluzją. Oczywiście nie zgadzają się z tym filozofowie vaisnava. Podawany jest następujący przykład: chociaż nie wszystko co się świeci jest złotem, nie oznacza to, że świecący się przedmiot jest fałszywy. Na przykład, muszelka ostrygi zdaje się być złota. Ten złoty odcień spowodowany jest jedynie percepcją wzrokową, ale nie znaczy to, że muszla ostrygi jest fałszywa. Filozofowie Mayavadi twierdzą, że ta rozmaitość tego świata jest fałszywa, ale filozofowie Vaisnava nie przyjmują tych różnych manifestacji za fałszywe. Uważają je oni za nieróżne od Najwyższej Osoby, Boga, ponieważ są one przejawieniem Jego różnych energii.

autor: Madhai-jivana Nitai dasa
listopad 3rd, 2007 at 9:25 po południu | Comments & Trackbacks (0) | Permalink

ni1.jpg
Regularne czytanie Śrimad Bhagavatam i służba dla czystego Waisznawy(ów), powoduje usunięcie wszelkich zmartwień i niepokojów z bolącego, zmęczonego serca. Czynność te sprawiają również, że pojawienie się miłości do Kryszny w takim bolącym, wysuszonym sercu staje się NIEODWOłALNYM FAKTEM :)

Każdego dnia powinniśmy spijać ten nektar, który pozostawił nam Śrila Prabhupad, dzięki temu każdego dnia będziemy otwierać okna świata duchowego… powinniśmy zamienić się w tak zwane “poduszkowce”…to takie starsze panie, które na małych (lub większych), precyzyjnie osadzonych w ramach okiennych poduszkach, z wielką wytrwałością obserwują swoje podwórka.

My również tak powinniśmy. Powinniśmy znaleźć przyjemność w otwieraniu okien książek Śrila Prabhupada i przyglądać się co nowego się wydarzyło w tej niezwykłej rzeczywistości.

Co nowego zrobił Pan Nityananda…?
Kogo pobłogosławił Pan Caitania…. ?
Jak ubrał się dziś Kryszna…?
Kto dzisiaj najbardziej zadowolił Pana…?

Dzięki takiej uwadze i koncentracji można znaleźć dystans do tego, co kłopotliwe w pokojach naszych umysłów i serc. Świeże, duchowe powietrze sprawi, że nie tylko my, ale i pozostali mieszkańcy wspólnych przestrzeni poczują ulgę w cierpieniach.

autor: Ramesvar
październik 29th, 2007 at 10:45 po południu | Comments & Trackbacks (0) | Permalink

Jak wyrazić wdzięczność słowem?

rysunek4.jpg

Dusza rwie się do lotu
do wolności
do subtelnego dźwięku
do Kryszny, ciepła, delikatności
do spokoju i radości.
Tak wiele stało się martwe,
obojętny umysł szuka schronienia
w tym co trwałe.

Odeszła kolejna znana mi osoba. Zostawiła dziecko i męża, rodzinę, pracę, sprawy…zgnieciona w samochodzie w wypadku. Pracowała w banku, udzielała kredytów, uśmiechnęła się życzliwie, parę razy pomogła, przyjęła prasadam…

Esms z 27 października 2005r
słowa bliskiej osoby, do tej pory je mam, dziękuję.

„…jesień to także czas przemijania,
czas zatapiania się w ciszę i spokój…
to czas, gdzie głos Ducha przenika do ciał…
Czasami mam wrażenie, że czas jesieni
sprawia, że odrywamy się od rzeczywistości…
Wraz ze spadającymi liśćmi
Uwalnia się Duch Boży….
Niesamowite ….:)”

i tak by bylo…

autor: Ramesvar
październik 22nd, 2007 at 3:09 po południu | Comments & Trackbacks (0) | Permalink

Na jednym z naszych spotkań w Legnicy, po wspólnym bhajanowaniu, filozofowaniu i po smacznym prasadam postanowiliśmy poćwiczyć dłonie i wyobraźnię. Poniżej kilka fotek z zajęć z gliną szamotową…

Kolekcję zdjęć otwiera dyrektor placówki - pani Gaja
5.jpg

tradycja nakazuje, pani dyrektor testuje nos Ani… ona wie po co
2.jpg

Wystartowaly!
4.jpg

Marek ma pomysł
3.jpg

Narodziny kubeczka
6.jpg

18.jpg

proces twórczy
15.jpg

….i przy ramionach troooochę
16.jpg

19.jpg

tak powstaje doniczka
17.jpg

i wszyscy śpiewają mahamantrę, Gaja dyrygent
20.jpg

… i ja tak cały dzień tak mogę i nie spada
7.jpg

owoc 2 - “Bałwanek z pierwszą ręką”, autor: bh. Tomek, współtwórczyni: siostra pani dyrektor - Kalinka
8.jpg

owoc 3 - “Kubeczek”, autor: bh. Marek… Marek, ale żeś poszedł!..tu nikt nie pomagał
14.jpg

owoc 4 - “Kobieta”, autor: Lalita
10.jpg

owoc 5 - “Kobieta nr 2″, autor: Candrika
11.jpg

były też medale
12.jpg

a wszystko to działo się w słońcu maha-mantry
13.jpg

Bhima, dzielny kolaż dopingował
21.jpg

a Lucjusz doradzał :)
23.jpg

dziękuję za zwiedzenie naszej galerii - w imieniu pani dyrektor - Rameśvar dasa

autor: Ramesvar
październik 18th, 2007 at 6:18 przed południem | Comments & Trackbacks (0) | Permalink

aft0009.JPG
Przez lata moje serce było smutne
mój umysł był w uśpieniu…
Cierpiałam, lecz nie znałam powodu,
wtedy zjawiłeś się Ty Panie.
Uwolniłeś świadomość,
rozradowałeś duszę,
Cóż mogę robić,
by służyć Tobie cała sobą?
Cokolwiek robię czuję niedosyt…
Wiem, że zasługujesz na więcej,
chciałabym być jak Radharani
idealną służką, zapatrzoną w Ciebie Kryszno

autor: Ramesvar
październik 15th, 2007 at 9:35 po południu | Comments & Trackbacks (0) | Permalink

children.jpg
“Nie daj mi się zwieść. Nie daj się zwieść masce, którą noszę. Bo noszę maskę. Noszę tysiące masek - masek, które boję się zdjąć - a żadna z nich nie jest mną. Udawanie jest moją drugą naturą, lecz nie daj się zwieść.
Stwarzam wrażenie, że czuję się bezpiecznie, że jestem spokojny i pogodny, wewnątrz i na zewnątrz; że pewność siebie to moje drugie imię; że wody są spokojne, a ja nad wszystkim panuję i nie potrzeba mi nikogo. Jednak nie wierz w to, proszę.
Na zewnątrz wydaję się spokojny, lecz moja twarz to maska - stale zmieniająca się i skrywająca mnie maska. Pod nią nie ma samozadowolenia i opanowania. Pod nią mieszkam prawdziwy ja - zmieszany, przestraszony, samotny. Jednak skrywam to, nie chcę, by ktokolwiek o tym wiedział. Drżę na myśl, że moja słabość mogłaby się ujawnić. Dlatego pospiesznie tworzę maski, za którymi mogę się ukryć; nonszalancką, wyszukaną fasadę, która mi pomaga udawać i chroni mnie przed spojrzeniem, które wie. Tymczasem to spojrzenie jest moim zbawieniem, jedynym zbawieniem. Wiem o tym. Tylko ono może mnie uwolnić od siebie samego, z tych własnoręcznie wzniesionych murów więzienia, zza barier, które tak starannie stawiałem. Lecz nie mówię ci tego. Nie śmiem. Boję się.
Boję się, że w ślad za twoim spojrzeniem nie pojawi się miłość i akceptacja. Boję się, że będziesz gorzej o mnie myślał, że będziesz się śmiał, a twój śmiech mnie zabije. Boję się, że tam w głębi jestem nikim, że jestem zły, a ty to dostrzeżesz i mnie odrzucisz. Zatem kontynuuję swoją grę pozorów - z fasadą pewności siebie na zewnątrz i drżącym dzieckiem wewnątrz. Tak zaczyna się parada masek - błyszczących, lecz pustych - a moje życie staje się polem bitwy.
Leniwie gawędzę z tobą uprzejmym tonem towarzyskiej rozmowy. Wszystko, co mówię, w istocie nic nie znaczy, nie ma związku z tym, co krzyczy wewnątrz mnie. Zatem nie daj się zwieść temu, co mówię. Proszę, wsłuchaj się uważnie i spróbuj usłyszeć to, czego NIE mówię…co chciałbym umieć powiedzieć…co muszę powiedzieć, żeby przetrwać…lecz nie potrafię. Nie lubię się ukrywać. Naprawdę. Nie lubię fałszywych gierek, które prowadzę. Naprawdę chciałbym być szczery.
Naprawdę chciałbym być szczery, spontaniczny, być sobą - lecz ty musisz mi pomóc. Musisz wyciągnąć do mnie rękę, nawet gdy wydaje ci się, że zupełnie tego nie potrzebuję i nie pragnę. Za każdym razem, gdy jesteś miły i łagodny, gdy dodajesz mi odwagi i gdy starasz się zrozumieć, gdyż zależy ci na mnie - za każdym razem mojemu sercu wyrastają skrzydła. Są to bardzo małe, bardzo słabe skrzydła, ale skrzydła. Z twoją wrażliwością i współczuciem, z twoją siłą zrozumienia dam radę. Ty możesz tchnąć we mnie życie. Nie będzie to dla ciebie łatwe. Długo tkwiąc w przekonaniu o swojej bezwartościowości, zdążyłem wznieść mocne ściany. Jednak miłość jest silniejsza od grubych murów i w tym kryje się moja nadzieja. Proszę, spróbuj skruszyć te mury stanowczą, lecz delikatną dłonią, gdyż dziecko jest bardzo wrażliwe, a ja JESTEM dzieckiem.
Może się zastanawiasz, kim jestem? Jestem kimś, kogo bardzo dobrze znasz. Jestem każdym mężczyzną, kobietą i dzieckiem…każdym człowiekiem, którego poznałeś.”
S. R. Covey

autor: Ramesvar
październik 14th, 2007 at 10:47 po południu | Comments & Trackbacks (1) | Permalink

nilacala-candra-nitay.jpg

Panie proszę,
pozwól mi pamiętać
że buciki przy lotosach
i że woda w kubeczku
tulasi na stopach
starte kurze na ołtarzu
świeży kwiat
owoc
ozdoby
dobre słowo dla człowieka
wczesna pobudka
kąpiel
wiedza
chleb w piekarniku
plany, cele
zdjęcie, praca, wysiłek
przyjaźń…
wszystko po to
by zacząć Cię kochać

autor: Ramesvar
październik 11th, 2007 at 6:36 przed południem | Comments & Trackbacks (1) | Permalink