blog społeczności harinam.pl

rysunek1.jpg
Gdybym miał teraz odchodzić, nie powiedziałbym, że coś straciłem w życiu, czegoś nie doświadczyłem, coś pominąłem. Poczucie spełnienia ukryte jest w relacjach – w dawaniu i przyjmowaniu (dadati pritigrihnati). Jedyne co bym zmienił, to zacząłbym z jeszcze większą miłością i dbałością służyć….nie tylko tym, których kocham.

Materia jest jak gęsty budyń, który zakrywa wieczną, radosną, pełną szczęścia i wiedzy funkcję duszy – służenie.

Świat, niczym solidna i zwarta maszyna wypełniona jest po brzegi pragnieniami odbierania służby od innych a także chęcią kontrolowania i czerpania z tego przyjemności. Wdrukowane w umysły schematy myślenia potęgowane są przez schematy innych. Bez duchowej wizji rzeczywistości, każda cząstka tego stworzenia jest pretekstem do wytworzenia uczucia posiadania. Jako osoby uwarunkowane mamy na sobie lustra mai – fryzura, modne ubranie, sposób bycia (grania), duże okulary (ciemne). Wśród krzywych luster rodzi się rywalizacja, a lęki przed utratą lub nie otrzymaniem pożądanej rzeczy / cechy / osoby…..itd. wzmagają dynamikę interakcji opartych na przemocy.

Błędne działanie staje się nie do opanowania i pojawiają się zgubne w skutkach wybory…

To wszystko przypomina budyń – płynny, gęsty, klejący i mimo, że słodki, zakrywa świadomość uśpionej duszy.

Istnieje wiele metod (terapie, dociekanie intelektualne, wykonywanie dobrych uczynków, praktyki oddechowe, relaksacyjne itd.) umożliwiających wzniesienie się na wyższe poziomy tego budyniu, niektóre z nich pozwalają wystawić głowę ponad jego powierzchnię, ale żadna z tych metod (przez to, że materialnego pochodzenia) nie ma takiej siły, by całkowicie uwolnić duszę z jarzma zniewolenia.

Musi zaistnieć inna siła, pochodzenia innego niż materia – siła duchowa, której w tym wieku jest harinam sankirtan – zbiorowe śpiewanie Imion Boga. To siła która rozgarnia masę budyniową zarówno tego, kto śpiewa, jak i tego kto słucha.

Po dzisiejszym harinamie w Lesznie, jestem pewien, że intonowanie świętych imion jest jedyną alternatywą i siłą do potęgi budyniu maji. Nic nie jest w stanie jej usunąć oprócz transcendentalnej obecności energii duchowej.

Niby taka prosta czynność – wychwalanie Swego Pana poprzez śpiewanie z innymi osobami Jego Imion (Hare, Kryszna, Rama, Govinada, Gopala, Gauranga, Nityananda), proste, a daje moc niezwykle głębokiej introspekcji, zarazem - dostrzeżenia istoty życia, swego duchowego przeznaczenia i stojących na drodze urzeczywistnienia tych prawd uwarunkowań i zagrożeń.

Wszystko to, jako wiedza, poprzez śpiew pojawia się w przestrzeni czystego umysłu. Jak to się dzieje?

Wedyjska mądrość mówi: maja (materia) jest jak ciemność, Kryszna jest jak słońce, tam, gdzie jest słońce nie ma ciemności.

Tam, gdzie dwóch lub trzech wzywa imię Twoje…. tam przyciągnięta jest Twoja uwaga :) a co za tym idzie Ty Sam i pełnia Twoich mocy i błogosławieństw. Skutki: jasność umysłu, serca, bezpieczeństwo, spokój, harmonia i gorące pragnienie ofiarowania coś od siebie - śpiewania dla Ciebie i o Tobie.

W sumie życie jest proste, jedz to co Kryszna zjadł, tańcz i śpiewaj na Jego chwałę.

Komplikacje pojawiają się, gdy chcemy więcej – dla siebie. Wtedy budyń znowu zalewa duszę i znowu zaczyna się mozolna walka.

autor: Ramesvar
czerwiec 15th, 2008 at 2:10 przed południem | Comments & Trackbacks (3) | Permalink

7_d.jpg

A my nie chcemy uciekać stąd - Jacek Kaczmarski

“Stanął w ogniu nasz wielki dom
Dym w korytarzach kręci sznury
Jest głęboka, naprawdę czarna noc
Z piwnic płonące uciekają szczury

Krzyczę przez okno, czoło w szybę wgniatam
Haustem powietrza robię w żarze wyłom
Ten co mnie widzi ma mnie za wariata
Woła: Co jeszcze świrze ci się śniło

Więc chwytam kraty rozgrzane do białości
Twarz swoją widzę - twarz przekleństwa
A obok sąsiad patrzy z ciekawością
Jak płonie na nim kaftan bezpieczeństwa

Dym w dziurce od klucza, a drzwi bez klamek
Pękają tynki wzdłuż spoconej ściany
Wsuwam swój język w rozpalony zamek
Śmieje się za mną ktoś jak obłąkany…

Lecz większość śpi, przez sen się uśmiecha
A kto się zbudzi nie wierzy w przebudzenie
Krzyk w przytłumionych ścianach nie zna echa
Na rusztach łóżek milczy przerażenie

Ci przywiązani dymem materacy
Przepowiadają życia swego słowa
Nam pod nogami palą się posadzki
Deszcz iskier czerwonych osiada na głowach

Dym coraz gęstszy, obcy ktoś się wdziera
A my wciśnięci w najdalszy sali kąt
Tędy ! - wrzeszczy - Niech was jasna cholera !
A my nie chcemy uciekać stąd

A my nie chcemy uciekać stąd
Krzyczymy w szale wściekłości i pokory
Stanął w ogniu nasz wielki dom
Dom dla psychicznie i nerwowo chorych”

(…..)

Jestem pod wrażeniem trafności słów J. Kaczmarskiego, dla mnie alegorycznych.

Takie moje przemyślenia:
Wielu nie chce uciekać stąd, mimo pożaru …. często też jestem w takiej sytuacji….

Lecz większość śpi nadal ! Świadomość istnienia pożaru jest po za nimi…

Gdy las płonie, słonie zanurzają się w wodzie (powiedział mój przyjaciel Madhava), podobnie niektórzy chronią się w kojącym cieniu słów Kryszny i Jego bhaktów…

tutaj aranżacja muzyczna

autor: Ramesvar
czerwiec 5th, 2008 at 12:20 przed południem | Comments & Trackbacks (2) | Permalink

kfp-48.jpg

Mały niebieski chłopczyk, z dwoma lotosami oczów na przepięknej księżycowej twarzy.
Serce kwitnie pięknymi barwami napełnione Jego wonią.
Któż nie pragnie Jego towarzystwa, któż nie chce tańczyć z Nim w milionach obrotów na ukochanej trawie Vrindavany?!

Tylko serce zaśmiecone rdzewiejącym żelastwem egoistycznych pragnień, przyćmione chorobą,
ogłuszone zazdrością o Jego niepodważalną słodycz i najwznioślejszą pozycję….

Tylko takie serce mówi ciągle NIE!

Mimo, że oczy widzą Jego potęgę,
że uszy słuchają Jego chwał.
Mimo, że Jego obecność jest tak oczywista,
a zaproszenie do wspólnego tańca tak głośne…

Dalej trwa ta dziwna zmowa milczenia.
Mimo wszystko już nie tak spójna :)

autor: Ramesvar
kwiecień 3rd, 2008 at 11:25 po południu | Comments & Trackbacks (0) | Permalink

platea.JPG

Drogi Prabhupada, proszę pomóż mi pamiętać, że wszystko co robię powinno być dla Ciebie. Każdy wysiłek, każdy dialog, każda aktywność…

Dałeś mi wolność, drzwi mojej klatki już dawno są otwarte. Powiedziałeś leć! Mimo wszystko siedzę na wydeptanym patyku i czekam na cud. Drogi Śrila Prabhupada, proszę wybacz mi moją ociężałość, pomóż mi lecieć, pomóż mi proszę opuścić ciasne więzienie stwarzane przez umysł. Jest tak wiele czynności, które mogę dla Ciebie zrobić. Proszę pokaż mi “jak” i pozwól mi o tym pamiętać.

Jeśli gonię sukces, niech to będzie sukces dla Ciebie.
Jeśli dążę do skuteczności, niech i ona będzie Twoją radością i Twoim narzędziem.
W innym wypadku, to tylko żucie trocin.

Wybacz mi proszę obrazy wobec Ciebie i Twoich sług i udziel schronienia służby dla Ciebie, by nie utknąć na mieliznach własnych ambicji i fałszywego prestiżu.

autor: Ramesvar
kwiecień 2nd, 2008 at 11:44 po południu | Comments & Trackbacks (1) | Permalink

placz.jpg

Przechodząc grypę można poczuć istotę choroby materialnej.

Boli głowa, z nosa leci, brak apetytu, nie czuć smaku potraw, trzeba jeść jakieś gorzkie piguły i pocić się pod kołdrą podczas, gdy zdrowi ludzie mogą robić tak wiele rzeczy bez żadnych ograniczeń.

Podobnie jest z chorobą materialną. Tak wiele rzeczy jest niewygodnych dla ciała, umysł buntuje się wobec doświadczanego niedosytu. Chwilowe ulgi w cierpieniu nazywane są szczęściem….tak jak ulga pomiędzy jedną frazą bolesnego kaszlu, a drugą…

Ciało jest formą ograniczenia nieograniczonej duszy, aż do momentu całkowitego wyleczenia zainfekowanego pożądaniem serca.

Vrindavana czeka, chłopcy pasterze bawią się w najlepsze i kosztują z Kryszną wspaniałych potraw życia dla Jego przyjemności. Możemy o tym słyszeć, ale na skutek ograniczenia – choroby nie możemy, nie chcemy, nie mamy ochoty.

Wytrwałe stosowanie lekarstw navanga bhakti jest w stanie obudzić nasz smak, duchowe pragnienia, uwolnić serce od tego co ogranicza….

Oby nigdy więcej chorób….a szczególnie tej jednej

autor: Ramesvar
marzec 26th, 2008 at 4:16 po południu | Comments & Trackbacks (0) | Permalink

sa.jpg

To wydarzyło się kiedyś, dobrze, że nastał pokój…

Hare Kryszna, Nitay.

Gauranga, witaj Yamuna.

Yamuna: I co po naszych planach….?

Nitay: Czemu?

Yamuna: No przecież wiesz, wojna. Wszędzie o tym mówią…

Nitay: Wiem, i co z tego?

Yamuna: No koniec, przecież to rozumiesz, koniec. Koniec ze świątynią, koniec z naszymi planami, koniec ze wszystkim….boję się…

Nitay: Widzę i czuję Cię, też się boję… nie tak miało być.

Bhaktowie milczą, w powietrzu czuć spaleniznę, słychać głosy tłoczących się w pobliżu świątyni ludzi, ujadanie psów staje się uciążliwe.

Yamuna: Wszystko rozwija się w szybkim tempie. Telewizja, radio, Internet, w gazetach o tym piszą… kolejne eksplozje, masakra…. podali skalę promieniowania. Jest silna. Kwestia czasu i pojawią się poważne choroby.

W pobliżu miejsc gdzie były wybuchy nie nadążają ludzi zakopywać, wrzucają ich do morza i oceanów. Co to za bomby?! Do tego ci wariaci zbliżają się w tak wielkim tempie….co ich opętało? Dlaczego tak szybko zmienili się w zwierzęta, po co im nowe ziemie, nowe zdobycze? Nie rozumiem tego…wydawało mi się, że ludzie w tym wieku będą bardziej rozwinięci ….

Zobacz Nitay, wszystko się zgadza z karmą, z tym co mówił Śrila Prabhupad.

Nitay: Tak, to prawda, prawa są nieubłagane. Zbyt wiele złego wyrządzali krowom, innym istotom….dzieciom, starcom, kobietom…to musiało się tak skończyć….

Yamuna: …do tego doszedł biznes nakręcany tą wojną i …..po prostu było za spokojnie, ludzie potrzebowali wrażeń…

Nitay: Więc mają wrażenia…

Yamuna:…tylko nie wiedzieli ile złego z tych wrażeń wyjdzie. Ile masz rund dzisiaj?

Nitay: 4. Nie mogę się skupić, myślę co dalej… Za tydzień powinni do nas już dotrzeć, zniszczą wszystko. Jadłaś coś dzisiaj?

Yamuna: Nie, nic mi przez usta nie przechodzi, piłam trochę caranamrity.

Nitay: Proszę, spróbuj, mam to z dzisiejszego ofiarowania. Przychodzi bardzo dużo ludzi do świątyni, są głodni, w mieście brakuje wody i jedzenia, jest chaos i panika ….
Zastanawiam się co robić, gdzie uciekać….

Yamuna: Też o tym myślę, ale gdzie?! Wszędzie jest źle i będzie jeszcze gorzej.

Nitay: Pamiętasz Gaura Purnimę na farmie w 2008 roku? Pamiętasz ten kirtan? I kąpiel Pana Gaurangi…?

Yamuna: Tak, wspaniale dzieci bawiły się wtedy z dorosłymi.

Nitay : Pamiętam zamknąłem oczy, gdy bhaktowie tańczyli z dziećmi. Długo intonowaliśmy. Siła kirtanu była wielka…dostrzegłem wtedy wyjście i miejsce, do którego możemy uciec. Zrozumiałem, że nasze ciała umierały i umierają każdego dnia. Są tymczasowe i nietrwałe i to właśnie przywiązanie do nich rodzi strach. Już wtedy zapowiadali konflikt i już wtedy się bałem…

W kirtanie analizowałem ten strach. Pojąłem, jak bardzo wynika on z przywiązania do ciała. To jest niczym więcej, jak przywiązanie do starej koszuli. Możemy płakać, nad tym, że się rozpada i że nawet łaty nie pomagają jej utrzymać w całości. Ale to jest nie potrzebne! Płaczemy za czymś, co nie warte jest rozpaczy. Pomyślałem, że w obliczu tego strachu warto odnaleźć siebie jako duszę i rozbudzić ją, obudzić swoje duchowe ciało poprzez zaangażowanie w duchową służbę dla bhaktów i Pana Gaurangi, właśnie dla tych osób…

…. z tą myślą zamknąłem oczy i przeprosiłem bhaktów za obrazy i Krysznę za brak dbałości w oddaniu, zacząłem ofiarowywać siebie

… szukałem, tego co mogłem Mu ofiarować, a nie ofiarowałem, szukałem tych możliwości w przeszłości i teraz i zacząłem pogłębiać swoje oddanie. Zobaczyłem tak wiele rzeczy które mogę mu dać. Począwszy od emocji, słów, poprzez problemy, radości skończywszy na doświadczeniu zmysłowym, zrozumieniu intelektualnym, relacjach z innymi.

Kirtan trwał, czułem, jak stopniowo najmniejszą cząstką swoich zmysłów wielbiłem Pana, najmniejszą cząstką swojego czucia, dotyku, węchu, słuchu…. wszystkim! Być może właśnie tym ciałem duchowym…nie wiem.

To było niezwykłe…. dłużej już nie miało dla mnie znaczenia czy mam oczy otwarte, czy też zamknięte. Nie ważne stało się to, co widzę, ale to co czuję i postrzegam swoim sercem, wewnętrznym wzrokiem – tam znalazłem drzwi do wyjścia z tego świata.

To przejście, te jedyne drzwi i osiągnąć je można poprzez skupienie na Krysznie podczas wspólnego kirtanu. Nic więcej. Gdy otwierasz oczy, widzisz świat narzędzi – świat ciał, które służą do wykonania pracy, świat łodzi, które służą przepłynięciu do świata duchowego…..

Ten kirtan był wtedy ogniem, w którym zanurzyliśmy swoje umysły i je uduchowiliśmy.

Nie widzę innej alternatywy Yamuno niż ta w sercu. Wszędzie będzie to samo, skala konfliktu rośnie, a od ciał w taki sposób nie uciekniemy. Spróbujmy zostać. I tak już dostaliśmy dużą porcję promieniowania. Nie uciekniemy od tego co nas czeka, ciało i tak przeminie. To co się rozpoczęło rozprzestrzenia się zbyt szybko.

Wiesz, ci ludzie co tu przychodzą teraz potrzebują byśmy wskazali im te drzwi w sercu. Wiem, że nie byli szkoleni i z pewnością w normalnych warunkach jedliby mięso i się toksykowali, ale należy im teraz powiedzieć, że są duszami, że mogą się obudzić do życia w swych oryginalnych duchowych ciałach…. zróbmy kirtan, proszę i otwórzmy te drzwi.. nie ma zbyt wiele czasu.

autor: Ramesvar
marzec 23rd, 2008 at 7:49 po południu | Comments & Trackbacks (0) | Permalink

ka2_030.bmp

W głębokim oddaniu

Ciała oddane w ekstatycznej miłości

Sri Kryszno Sri Radho

Uścisk waszych dłoni

Stopy które tańczą

Przeskakując z chmurki na chmurkę

Z listka na listek

Odpoczywając w blasku księżyca

Saya cinta padamu!!!!

Przy zapachu lotosów

W odbiciu gwiazd,

Czekając na poranny blask

Promieni tańca

Kołysanych przez wiatr

Acintya!!! Abhasa!!!

autor: punkotek
luty 29th, 2008 at 4:49 po południu | Comments & Trackbacks (1) | Permalink

f0029ka1_064.JPG

Spoglądam na karty mitu
gdy jako dziecko chodziłeś
Sri Kryszno
twe piękno i blask
odbija życiem
Matunia głaszcząc Cię tuliła
mleko z piersi pijąc
przykrywało tajemną praktykę
a poranny brzask słońca
rozświetla Twą piękną twarz
gdy podążałeś z Balaramą
bawiąc sie na pastwiskach
śpiewając i tańcząc
a głos Twego fletu
Matunia i wszyscy
słuchali w ekstazie
malując we mnie słowem
wspomnienia

autor: punkotek
luty 27th, 2008 at 10:31 po południu | Comments & Trackbacks (0) | Permalink

515s47bbqdl_ss500_.jpg

Jeśli obudzisz się w tym świecie i zobaczysz go takim, jakim jest - bez upiększeń, oczami wiedzy to może być to bardzo duże zaskoczenie…

Świadomość tymczasowości wszelkich związków cielesnych, w ogóle świadomość uwięzienia w ciasnych okrywach elastycznej skóry, różnych płynów, ścięgien, kości może szokować swoją oczywistością.

Jak poprzez takie “kombinezony” smakować “uroków” tego życia?! Jak odnieść się do niesamowicie szybkiego tempa destrukcji tego w czym istniejemy?!

A było tak pięknie, umysł zachwycony był barwami, dźwiękami, kształtami, smakami, emocjami, związkami…to wszystko miało być wieczne!!!! A nawet jeśli trochę niedopasowane do mojej wizji teraz - to ciągle istniała nadzieja na lepsze, ciągła pogoń za marzeniami z myślą “to zaraz, już za chwilę się zmieni i będzie takie jak ma być!!!… lub takie jak mi zakodowali, że będzie”.

Czas mija, lecą kolejne lata…18, 20, 35, 48, 52….za chwilę poważne choroby i całkowita destrukcja. Przypominam osła, który idzie za marchewką. Czasami uda mi się ją nawet powąchać, i na tej podstawie myśleć, że zaraz ją choć trochę nadgryzę. Czas mija, marchewka gnije, nadzieja pozostaje… mimo przebudzenia.

Trisama Prabhu powiedział, że jest tylko jedno wyjście po uświadomieniu sobie faktu “nie jestem tym ciałem” - odnajdywać Krysznę w tym świecie fizycznym, zwiększać jakość swojej służby dla bhaktów, guru i Kryszny i zdobywać wiedzę na temat tego, co dalej…. inaczej pozostanie samo cierpienie wynikające z uświadomienia sobie tego w czym się jest. Z tego cierpienia można popaść w ignorancję i kolejną degradację świadomości.

Kolejny wybór…
kolejne wybory…

autor: Ramesvar
styczeń 28th, 2008 at 2:49 przed południem | Comments & Trackbacks (1) | Permalink

cows-_-cowed-boy_1.jpeg
Serce jest jak ogród, który można przeznaczyć na odpoczynek dla Pana.
Każdy nieuważny krok, świadome łamanie zasad jest niszczeniem tego miejsca.
Bywa tak, że w jednej chwili można zrobić z serca spalone ściernisko.

Przyjmując schronienie Vaisznawów, modlę się, by taka chwila już nigdy więcej nie nastąpiła.

autor: Ramesvar
styczeń 5th, 2008 at 9:18 przed południem | Comments & Trackbacks (0) | Permalink