Kiedy byłam mała mój tata bardzo często śpiewał mi piosenki o Bogu. Jedna z nich najbardziej utkwiła mi w pamięci i w pewnym sensie ukształtowała moje postrzeganie świata:
Gdy szukasz Boga popatrz na kwiaty
Popatrz na góry i ciemny las
Z każdej wędrówki wrócisz bogaty
I nową treścią wypełnisz swój czas
Bo cały świat jest pełen śladów Boga
I każda rzecz zawiera jego myśl
Wspaniały szczyt, błotnista wiejska droga
To Jego znak, który zostawił ci…
Gdy szukasz Boga, popatrz na ludzi
Spójrz jak taternik zdobywa szczyt
Zobacz, jak matka w domu się trudzi
Spójrz w oczy dziecka, a powiedzą ci
Że każdy z nas stworzony jest przez Pana
I w każdym z nas zamieszkać pragnie Bóg
By dobra wieść była przekazywana
By miłość Swą objawić przez nas mógł…
Ta trochę naiwna i dziecinna piosenka zawiera w sobie wielką mądrość. W swoim codziennym życiu dostrzegam czasami jak duży wpływ wywarła na mnie jej treść. Jak łatwo mi widzieć Krysznę w każdym drzewie, ptaku, kamieniu… Czuje wtedy wielką wdzięczność. Raduje się kiedy każde pragnienie doprowadza mnie do myśli, że Kryszna jest smakiem wody… a widok ciemnych deszczowych chmur jest odbiciem koloru jego skóry…
Przebywając w towarzystwie drzew i kwiatów w parku czy w lesie, ucząc się ich tolerancji każdy z nas może poczuć jak łagodna i relaksująca może być obecność innej jivy. Jivy która nie mówi, nie śpiewa ale w taki sam sposób jak my jest cząsteczką Kryszny…
Na początku Bhagavad-Gity, w drugim rozdziale Kryszna podkreśla:
“O synu Kunti, okresowe pojawianie się szczęścia i niedoli i ich znikanie we właściwym czasie jest jak nadchodzenie i przemijanie zimowych i letnich pór roku. Wynikają one z percepcji zmysłowej, o potomku Bharaty, i należy nauczyć się znosić je bez niepokoju”
“Kto w tym materialnym świecie pozostaje niewzruszonym wobec spotykającego go dobra i zła, nie wychwalając go ani też nie okazując wzgardy, ten mocno usytuowany jest w doskonałej wiedzy”
Instrukcja tak prosta a jakże trudna do zrealizowania. Robiąc podsumowanie swojego życia, bardzo łatwo wskazać na wzloty i upadki. Okresy lub chwile w których życie wydawało się piękne i proste.A z drugiej strony wszystkie te nieprzyjemne i smutne zdarzenia które raniły, doprowadzały do łez lub niepokoju w sercu. Ich wpływ na naszą świadomość jest ogromny.One kształtują nasz nastrój, czasami nawet osobowość. Jak trudno jest się w tym zatrzymać… Posłuchać słów Kryszny, zaakceptować je i zastosować w swoim życiu. Ciało i umysł przyzwyczajone do ciągłego ruchu i zmian poczują się zaniepokojone? Brak odruchów zostanie odebrany jako śmierć jednostki? Jak wygląda osoba, która jest niewzruszona w smutku i radości?
Łaska Kryszny jest nieograniczona. Ale o ile prościej ją dostrzec kiedy objawia się w pozytywnych zdarzeniach, sytuacjach w których jesteśmy docenieni, odczuwamy szczęście… Bóg wydaje się wtedy być bliżej nas, czujemy jego opiekę, dziękujemy za troskę.
Kryszno, prosze, naucz mnie dostrzegania Twojej łaski w trudnych chwilach. W sytuacjach które zdają się nam niesprzyjać, komplikować życie, doprowadzać do rozpaczy… Zamień łzy smutku na łzy słodkiej miłości do Ciebie!
Jakiś czas temu, podczas jednej z moich pierwszych wizyt w świątyni pewien bhakta wypowiedział słowa które teraz nabrały dla mnie dużego znaczenia…
Przebywając w świątyni w towarzystwie bhaktów czułam namiastkę świata duchowego. Ze względu na spokój, ciszę, transcententalną atmosferę i pozytywne uczucia przepływające pomiędzy osobami… Wychodząc na przystanek zawsze bardzo ciężko znosiłam ten przeskok z tych sprzyjających warunków do świata w którym dominuje zazdrość, żądza i skłonność do używek. Ludzie wydawali mi się tacy słabi a jednocześnie ordynarni i pogrążeni w swoim szleństwie… Podczas jednego z takich powrotów złapałam natychmiastowego doła, zaraz po przekroczeniu progu świątyni. Jeden z bhaktów, zauważywszy moją zmianę nastroju zapytał dlaczego się smucę, nie odzywam i sprawiam wrazenie przybitej. Nie miałam wtedy ochoty tłumaczyć się…wybąknełam tylko, że mam jakieś problemy a wszyskie bliskie osoby wyjechały na weekned. Jego reakcja była natychmiastowa: “Przecież masz nas”. Pomyślałam wtedy: o co mu chodzi? Przeciez w ogóle się nie znamy, nie mamy pojęcia o swoim życiu. Jak mogłabym się otworzyć przed kimś, z kim zamieniłam dwa zdania…?
Z perspektywy czasu widzę, że nie ma znaczenia czy znam kogoś tydzień, rok, czy 10 lat. W towarzystwie bhaktów te wartości nie są najważniejsze… Najistotniejsze jest, że każdy z nas stoi na tych samych fundamentach: każdy uczy się miłości do Kryszny i stara się podążać ściężką bhakti-jogi. W takich warunkach serce otwiera się niczym kwiat lotosu, pod wpływem pierwszych promieni słonecznych…
Dziękuje wszystkim bhaktom za ich towarzystwo, mnóstwo inspiracji i radośći w drodze do Kryszny, do domu…
Przyjmijcie prosze, moje pełne szacunku pokłony!
PS. Tak naprawdę nie wiem, czy kwiat lotosu otwiera się o poranku. Ale miejmy nadzieję, że tak :)
Ja w tym momencie chciałabym tylko się przywitać, powiedzieć: Hare Kryszna, drodzy bhaktowie :) W najbliższym czasie mam zamiar napisać troszkę o tym jak ważne jest Wasze Towarzystwo, jak wiele inspiracji dajecie początkującym bhaktom. Tymczasem oddale się. Pozdrawiam serdecznie wszystkich. Wiele łaski pana Kryszny :)
