Świętym Imieniem zaczynam dzionek,
Tak jak w sukience fałda z koronek.
Płukasz me usta wodą Imienia,
Osuszasz ciało wiatrem westchnienia.
Błotem oczyszczasz szczeliny ciemne,
A twe czynności nie są daremne.
W ogniu wypalasz wieczności formy,
A w nich odlewasz duszę reformy.
Czadarem myśli otulasz ciało,
Malując przyszłość światłem na biało.
Z deszczem i słońcem wymiany czynię,
Takie służebne jest Twoje Imię.
grudzień 13th, 2009 at 7:57 po południu