Mały niebieski chłopczyk, z dwoma lotosami oczów na przepięknej księżycowej twarzy.
Serce kwitnie pięknymi barwami napełnione Jego wonią.
Któż nie pragnie Jego towarzystwa, któż nie chce tańczyć z Nim w milionach obrotów na ukochanej trawie Vrindavany?!
Tylko serce zaśmiecone rdzewiejącym żelastwem egoistycznych pragnień, przyćmione chorobą,
ogłuszone zazdrością o Jego niepodważalną słodycz i najwznioślejszą pozycję….
Tylko takie serce mówi ciągle NIE!
Mimo, że oczy widzą Jego potęgę,
że uszy słuchają Jego chwał.
Mimo, że Jego obecność jest tak oczywista,
a zaproszenie do wspólnego tańca tak głośne…
Dalej trwa ta dziwna zmowa milczenia.
Mimo wszystko już nie tak spójna :)
kwiecień 3rd, 2008 at 11:25 po południu
