Przechodząc grypę można poczuć istotę choroby materialnej.
Boli głowa, z nosa leci, brak apetytu, nie czuć smaku potraw, trzeba jeść jakieś gorzkie piguły i pocić się pod kołdrą podczas, gdy zdrowi ludzie mogą robić tak wiele rzeczy bez żadnych ograniczeń.
Podobnie jest z chorobą materialną. Tak wiele rzeczy jest niewygodnych dla ciała, umysł buntuje się wobec doświadczanego niedosytu. Chwilowe ulgi w cierpieniu nazywane są szczęściem….tak jak ulga pomiędzy jedną frazą bolesnego kaszlu, a drugą…
Ciało jest formą ograniczenia nieograniczonej duszy, aż do momentu całkowitego wyleczenia zainfekowanego pożądaniem serca.
Vrindavana czeka, chłopcy pasterze bawią się w najlepsze i kosztują z Kryszną wspaniałych potraw życia dla Jego przyjemności. Możemy o tym słyszeć, ale na skutek ograniczenia – choroby nie możemy, nie chcemy, nie mamy ochoty.
Wytrwałe stosowanie lekarstw navanga bhakti jest w stanie obudzić nasz smak, duchowe pragnienia, uwolnić serce od tego co ogranicza….
Oby nigdy więcej chorób….a szczególnie tej jednej
