blog społeczności harinam.pl

sa.jpg

To wydarzyło się kiedyś, dobrze, że nastał pokój…

Hare Kryszna, Nitay.

Gauranga, witaj Yamuna.

Yamuna: I co po naszych planach….?

Nitay: Czemu?

Yamuna: No przecież wiesz, wojna. Wszędzie o tym mówią…

Nitay: Wiem, i co z tego?

Yamuna: No koniec, przecież to rozumiesz, koniec. Koniec ze świątynią, koniec z naszymi planami, koniec ze wszystkim….boję się…

Nitay: Widzę i czuję Cię, też się boję… nie tak miało być.

Bhaktowie milczą, w powietrzu czuć spaleniznę, słychać głosy tłoczących się w pobliżu świątyni ludzi, ujadanie psów staje się uciążliwe.

Yamuna: Wszystko rozwija się w szybkim tempie. Telewizja, radio, Internet, w gazetach o tym piszą… kolejne eksplozje, masakra…. podali skalę promieniowania. Jest silna. Kwestia czasu i pojawią się poważne choroby.

W pobliżu miejsc gdzie były wybuchy nie nadążają ludzi zakopywać, wrzucają ich do morza i oceanów. Co to za bomby?! Do tego ci wariaci zbliżają się w tak wielkim tempie….co ich opętało? Dlaczego tak szybko zmienili się w zwierzęta, po co im nowe ziemie, nowe zdobycze? Nie rozumiem tego…wydawało mi się, że ludzie w tym wieku będą bardziej rozwinięci ….

Zobacz Nitay, wszystko się zgadza z karmą, z tym co mówił Śrila Prabhupad.

Nitay: Tak, to prawda, prawa są nieubłagane. Zbyt wiele złego wyrządzali krowom, innym istotom….dzieciom, starcom, kobietom…to musiało się tak skończyć….

Yamuna: …do tego doszedł biznes nakręcany tą wojną i …..po prostu było za spokojnie, ludzie potrzebowali wrażeń…

Nitay: Więc mają wrażenia…

Yamuna:…tylko nie wiedzieli ile złego z tych wrażeń wyjdzie. Ile masz rund dzisiaj?

Nitay: 4. Nie mogę się skupić, myślę co dalej… Za tydzień powinni do nas już dotrzeć, zniszczą wszystko. Jadłaś coś dzisiaj?

Yamuna: Nie, nic mi przez usta nie przechodzi, piłam trochę caranamrity.

Nitay: Proszę, spróbuj, mam to z dzisiejszego ofiarowania. Przychodzi bardzo dużo ludzi do świątyni, są głodni, w mieście brakuje wody i jedzenia, jest chaos i panika ….
Zastanawiam się co robić, gdzie uciekać….

Yamuna: Też o tym myślę, ale gdzie?! Wszędzie jest źle i będzie jeszcze gorzej.

Nitay: Pamiętasz Gaura Purnimę na farmie w 2008 roku? Pamiętasz ten kirtan? I kąpiel Pana Gaurangi…?

Yamuna: Tak, wspaniale dzieci bawiły się wtedy z dorosłymi.

Nitay : Pamiętam zamknąłem oczy, gdy bhaktowie tańczyli z dziećmi. Długo intonowaliśmy. Siła kirtanu była wielka…dostrzegłem wtedy wyjście i miejsce, do którego możemy uciec. Zrozumiałem, że nasze ciała umierały i umierają każdego dnia. Są tymczasowe i nietrwałe i to właśnie przywiązanie do nich rodzi strach. Już wtedy zapowiadali konflikt i już wtedy się bałem…

W kirtanie analizowałem ten strach. Pojąłem, jak bardzo wynika on z przywiązania do ciała. To jest niczym więcej, jak przywiązanie do starej koszuli. Możemy płakać, nad tym, że się rozpada i że nawet łaty nie pomagają jej utrzymać w całości. Ale to jest nie potrzebne! Płaczemy za czymś, co nie warte jest rozpaczy. Pomyślałem, że w obliczu tego strachu warto odnaleźć siebie jako duszę i rozbudzić ją, obudzić swoje duchowe ciało poprzez zaangażowanie w duchową służbę dla bhaktów i Pana Gaurangi, właśnie dla tych osób…

…. z tą myślą zamknąłem oczy i przeprosiłem bhaktów za obrazy i Krysznę za brak dbałości w oddaniu, zacząłem ofiarowywać siebie

… szukałem, tego co mogłem Mu ofiarować, a nie ofiarowałem, szukałem tych możliwości w przeszłości i teraz i zacząłem pogłębiać swoje oddanie. Zobaczyłem tak wiele rzeczy które mogę mu dać. Począwszy od emocji, słów, poprzez problemy, radości skończywszy na doświadczeniu zmysłowym, zrozumieniu intelektualnym, relacjach z innymi.

Kirtan trwał, czułem, jak stopniowo najmniejszą cząstką swoich zmysłów wielbiłem Pana, najmniejszą cząstką swojego czucia, dotyku, węchu, słuchu…. wszystkim! Być może właśnie tym ciałem duchowym…nie wiem.

To było niezwykłe…. dłużej już nie miało dla mnie znaczenia czy mam oczy otwarte, czy też zamknięte. Nie ważne stało się to, co widzę, ale to co czuję i postrzegam swoim sercem, wewnętrznym wzrokiem – tam znalazłem drzwi do wyjścia z tego świata.

To przejście, te jedyne drzwi i osiągnąć je można poprzez skupienie na Krysznie podczas wspólnego kirtanu. Nic więcej. Gdy otwierasz oczy, widzisz świat narzędzi – świat ciał, które służą do wykonania pracy, świat łodzi, które służą przepłynięciu do świata duchowego…..

Ten kirtan był wtedy ogniem, w którym zanurzyliśmy swoje umysły i je uduchowiliśmy.

Nie widzę innej alternatywy Yamuno niż ta w sercu. Wszędzie będzie to samo, skala konfliktu rośnie, a od ciał w taki sposób nie uciekniemy. Spróbujmy zostać. I tak już dostaliśmy dużą porcję promieniowania. Nie uciekniemy od tego co nas czeka, ciało i tak przeminie. To co się rozpoczęło rozprzestrzenia się zbyt szybko.

Wiesz, ci ludzie co tu przychodzą teraz potrzebują byśmy wskazali im te drzwi w sercu. Wiem, że nie byli szkoleni i z pewnością w normalnych warunkach jedliby mięso i się toksykowali, ale należy im teraz powiedzieć, że są duszami, że mogą się obudzić do życia w swych oryginalnych duchowych ciałach…. zróbmy kirtan, proszę i otwórzmy te drzwi.. nie ma zbyt wiele czasu.

marzec 23rd, 2008 at 7:49 po południu