Jeśli obudzisz się w tym świecie i zobaczysz go takim, jakim jest - bez upiększeń, oczami wiedzy to może być to bardzo duże zaskoczenie…
Świadomość tymczasowości wszelkich związków cielesnych, w ogóle świadomość uwięzienia w ciasnych okrywach elastycznej skóry, różnych płynów, ścięgien, kości może szokować swoją oczywistością.
Jak poprzez takie “kombinezony” smakować “uroków” tego życia?! Jak odnieść się do niesamowicie szybkiego tempa destrukcji tego w czym istniejemy?!
A było tak pięknie, umysł zachwycony był barwami, dźwiękami, kształtami, smakami, emocjami, związkami…to wszystko miało być wieczne!!!! A nawet jeśli trochę niedopasowane do mojej wizji teraz - to ciągle istniała nadzieja na lepsze, ciągła pogoń za marzeniami z myślą “to zaraz, już za chwilę się zmieni i będzie takie jak ma być!!!… lub takie jak mi zakodowali, że będzie”.
Czas mija, lecą kolejne lata…18, 20, 35, 48, 52….za chwilę poważne choroby i całkowita destrukcja. Przypominam osła, który idzie za marchewką. Czasami uda mi się ją nawet powąchać, i na tej podstawie myśleć, że zaraz ją choć trochę nadgryzę. Czas mija, marchewka gnije, nadzieja pozostaje… mimo przebudzenia.
Trisama Prabhu powiedział, że jest tylko jedno wyjście po uświadomieniu sobie faktu “nie jestem tym ciałem” - odnajdywać Krysznę w tym świecie fizycznym, zwiększać jakość swojej służby dla bhaktów, guru i Kryszny i zdobywać wiedzę na temat tego, co dalej…. inaczej pozostanie samo cierpienie wynikające z uświadomienia sobie tego w czym się jest. Z tego cierpienia można popaść w ignorancję i kolejną degradację świadomości.
Kolejny wybór…
kolejne wybory…

niezła rozkmina….
luty 16, 2008 @ 11:50 przed południem