Ucieczka od siebie w zewnętrzny hałas to ucieczka od informacji: “na materialnym poziomie świadomości jesteś w tym świecie samotny”.
Szukamy szczęścia w tym co na zewnątrz nas, z uporem maniaka wysysamy z soków zeschnięte liście, wióry, siano… myślimy: będę szczęśliwy gdy posiądę …, gdy zyskam …, gdy poszerzę…, gdy zapełnię …, zdobędę …., przyswoję …..
Jednak jakkolwiek wiele w siebie wrzucimy i jakkolwiek wiele posiądziemy, zawsze będziemy głodni, zawsze będzie niedosyt.
Szczęście, poczucie pełni przychodzi inaczej - od wewnątrz, poprzez serce pobudzone słodką wibracją Imienia Hari. Największa podróż, najbardziej fascynująca zaczyna się od momentu zwrócenia swojej uwagi ku wewnątrz - stanąć oko w oko ze swoją upadłą świadomością to wielkie wyzwanie, jeszcze większe - mieć litość i współczucie dla siebie i szczerze oddać się w swej bezradności Jemu.
Wielkim wyzwaniem jest uznać potęgę Jego, Jego dostojność, piękno, bogactwo, siłę, sławę i wyrzeczenie. Wielkim wyzwaniem jest, z pokorą i pełną świadomością intonowanie Jego Imion…. tak Panie jesteś tutaj i jesteś taki wspaniały
o wiele łatwiej jest Go znieważać poprzez nieuwagę, próżność i głupotę
o wiele łatwiej zawiesić swą świadomość w śmietniku bezwartościowych znaczeń
o wiele łatwiej zanurzyć się w kakofonii pozornych znajomości i społecznych “powinności”, “ja muszę!!!”
o wiele łatwiej jest “niebyć” w wariackim rozproszeniu …mimo, że boli
Jednak wystarczy choć raz doznać sytości, bezpieczeństwa, radości, ukojenia w pokornym intonowaniu, by chcieć wyruszyć ku wnętrzu na kolejne spotkanie
W Bhagavat-gicie 2.22 Śrila Prabhupad w znaczeniu przytacza werset ze Śvetaśvatara Upanisad (4.7): “Mimo iż te dwa ptaki znajdują się na tym samym drzewie, ptak spożywający owoce tego drzewa opanowany jest przez żądzę i pogrążony jest w smutku. Lecz skoro tylko zwróci swoją twarz w stronę przyjaciela, którym jest Pan, i pozna Jego chwały, natychmiast uwalnia się od wszelkich rozterek.”
Śrila Prabhupad: “Arjuna zwrócił teraz twarz w kierunku swojego wiecznego przyjaciela – Krsny, aby wysłuchać od Niego Bhagavad-gity. Słuchając Krsny może on poznać najwspanialsze chwały Pana i uwolnić się od wszelkich rozterek”.

…nic dodac nic ujac… tylko zaczac to wdrazac w zycie…nie takie łatwe….bo pragnienia wciaz mocne….a pozadanie chciwosc i gniew….silniejsze do inteligencji…tylko sadhu sanga moze uratowac….
czerwiec 13, 2007 @ 10:55 przed południemDziękuję Madhavo za komentarz.
Zwróciłem uwagę na Twoje słowa:
…tylko sadhu sanga moze uratowac….
Zgadzam się :) jeśli można, to dodam: i własna wytrwała i uważna praktyka.
Tak jak mały kotek trzymany przez swoją mamę w pyszczku i jak małpka, która kurczowo trzyma się futerka mamy.
Tak sobie myślę, że co nam po sadhusandze, jeśli na skutek złej sadhany lub jej braku (tym samym złej świadomości) nie będziemy wiedzieli jak skorzystać z sadhusangi? (jeśli ją w ogóle dostrzeżemy)
I tak dalej sobie myślę, że sadhusanga pokazuje nam jak korzystać z obecności Świętego Imienia, jak je “spożywać”, trawić i rozkoszować się Nim.
Nikt za nas nie zje posiłku, to jest czynność, którą musimy zrobić sami.
I teraz sadhusanga prowadzi nas do świadomego przebywania z Kryszną w solidnej sadhanie (na tym poziomie), a solidna sadhana umożliwia nam nabycie takich cech, którymi we właściwy sposób zadowolimy sadhu - zyskując błogosławieństwo do pogłebienia sadhany.
Jedno determinuje drugie…, może to nawet taki duchowy wyścig? :)… tak myślę.
POzdrawiam, T.s.
czerwiec 13, 2007 @ 8:53 po południu