„O dwóch takich co kradną….. serca”
Wyglądają niewinnie i niepozornie
Jeden nazywa się Złotawy, drugi Wiecznieszczęśliwy
Trochę dziwne to imiona
Jedyne co robią to stoją i czekają
Na co? Na mnie, na Ciebie, na Nas
Będą tak długo stali jak będzie potrzeba
Może kilka lat, może kilka żyć
Przyjmują wszystko cokolwiek im się ofiaruje
Każdy ma szanse
Nie marudzą tylko stoją i się uśmiechają
Ja nie muszę stać i marudzę
Czy słońce , czy deszcz, lato czy zima
Oni stoją i czekają – nigdzie się nie śpieszą
Czekają by dać wszystkim największy skarb świata- nieśmiertelność
Co chce w zamian? Niewiele
Jakiś owoc, trochę wody, kilka chwil uwagi
Czasem jakąś piosenkę, kilka pokłonów
Ja jestem tak chytry że nawet tego im żałuje
Ale ONI wcale się na mnie nie gniewają tylko dalej stoją i czekają
Dwaj najwięksi złodzieje świata
Nie kradną pieniędzy czy kosztowności
Kradną cos cenniejszego – serca kradną
Najciekawsze jest to że podczas tej kradzieży nic nie ubywa- wręcz przeciwnie
Wiem że moje serce tez kiedyś ukradną
Jak na razie tylko się do mnie uśmiechają
Chłopaki, proszę ukradnijcie je jak najszybciej
Kłaniam się wam dwóm najpiękniejszym złodziejom świata
Zima 2002r.
Madhavo, odleciałem. Wspaniałe słowa. Pozdrawiam… i jak Cię ukradną tak do reszty, to proszę, pokaż im jeszcze mnie :)
maj 25, 2007 @ 2:55 po południuGauranga!!!!!!!!