I znów te powroty.
Stare obrazy przeszłości wyświetlam po raz kolejny.
One wciąż tam są.
Zakurzone i chyba takie… niepoważne.
Nie chcę…i
chcę je przeżuwać.
Te stare obrazy…i
już tworzę nowe.
Jestem już zobrazowany.
O Panie pozwól mi choć raz dotknąć Twoje imię…i
zapomnieć.
Zapomnieć raz na zawsze.
Kojąca, chłodząca czerń Narasimha.
Moje przeznaczenie, moje schronienie i wybawienie.
O Panie bądź dla mnie łaskawy.
Ugaś ten pożar.
On wciąż jeszcze pali…
Twój zNamiętny sługa
Madhai-jivana Nitai dasa
kwiecień 24th, 2007 at 11:27 przed południem
2 Odpowiedzi do “JOY DIVISION”
Ciekawy wiersz, miło przyjmować błogosławieństwa Pana Nrisimgadevy poprzez Twoje słowa…
Twój wiersz pokazuje mi, że tak często borykamy się z podobnymi problemami - natura.
Dziękuję, za inspirację, Garanga!
kwiecień 24, 2007 @ 10:20 po południuNIe wiem, czy dotarł poprzedni post, uczę się poruszać w tym blogu.
Pisałem ,że miło jest poczuć siłę błogosławieńtw Pana Nrisimgadevy poprzez Twoje słowa.
Wskazujesz na naturę tworzoną przez obrazy. Mam podobnie, zapomnienie o swym uwarunkowaniu uzyskuję w kirtanach, harinamach… wspólnym intonowaniu.
Piszesz: “O Panie pozwól mi choć raz dotknąć Twoje imię…i
zapomnieć.
Zapomnieć raz na zawsze”.
To również moja modlitwa.
Dziękuję za inspirację i ukojenie, T.s. Rameśvar das
kwiecień 24, 2007 @ 10:25 po południu