Rozpływam się przy niektórych dźwiękach. Kiedyś zapytałem Vaisznawy jednego: „co jest tak szczególnego w materialnym dźwięku, że urzeka i porusz duszę i umysł?”. Przecież to iluzja, materialne złudzenie. Czcigodny Vaisznwa powiedział: “Kryszna jest wszelką atrakcją. Wszystko co nas otacza, co powoduje zachwyt, wzruszenie, docenienie, szacunek itd. jest atrakcyjne, ponieważ tam jest Kryszna”.
Kryszna w materialnym świecie ukryty jest, pozornie nieobecny. Ale istnieje, dowodem na to jest atrakcja jaką czujemy do niektórych zjawisk (stosownie do posiadanego smaku). Bez Kryszny nic nie ma wartości.
Więc kiedy zakręci Ci się w oku łza przy określonych nutach pomyśl, że to piękno, które emanuje z Pana, jeśli wzruszysz się, dostrzeż tęsknotę jaką od wielu lat czujemy za Kryszną. Ta sama radość, która Ciebie wypełnia, słodkie słowa dziecka, lekkość, wolność, czułość, powaga, każda emocja i smak, którą czujesz, lub będziesz czuł - z Niego emanują i w nim są zawarte.
Kocham Cię Kryszno, oryginalnie tak jest i tak wspaniale jest o tym pamiętać i coraz mocniej to sobie przypominać. Wracamy!
Śrila Prabhpada ki, Jay!
Brrrr, jak chłodno dziś! Ta noc może być zimna, a my znów bez ubrań. Wszystkie liście zmarzły i korzenie ktoś znowu podgryza. Co za życie, najpierw przez wiele lat rośniesz, później tyle lat stoisz….ile to jeszcze potrwa?!
Marzę już o obiecanej łasce tego chłopca…. jest tak wspaniały i ma tak wiele piękna, że nie można od Niego oderwać oczu!
O! Szykują się do snu. Pięknie śpiewają i zawsze o Krysznie, o Jego cechach, zabawach…. co za wspaniały Kryszna! Szkoda, że nie mogę się poruszyć, korzenie same rwą się do tańca! Po prostu będę nucił na ich melodię.
…iii chociaż jeden krok w lewo, to zobaczyłbym matkę Yaśodę kąpiącą swojego ukochanego Krysznę. No cóż zrobić?
A ty, Manigrivo, jak się czujesz?
Cisza.
Maaaanigriiivo!
(…)
No tak, zapomniałem, ty też jesteś drzewem….
Jak to mówił Narada? Będziemy we Vrindavan – jesteśmy. Jest Kryszna i za jakiś czas, za Jego sprawą, porzucimy te sztywne formy… ale jak?!! Przecież On jest taki mały i tak delikatne ma ciało. Może pomogą Mu Nanda i Sunanda i inni pasterze? Ale jak Kryszna poprosi ich o pomoc, skoro uczy się dopiero mówić? Jakby nie patrzeć, to mocno wrośliśmy i nie będzie łatwo cokolwiek z nami zrobić.
Też zachciało się nam kąpieli z tymi kobietami, pić wino i hałasować…A gdyby ten jeden łyk wina mniej. Ale, jednak dla Kryszny, dla tych wspaniałych chwil mógłbym raz jeszcze to wszystko powtórzyć.
Kryszna jest tak wspaniały! Gdy się tutaj bawi, nie mogę oderwać od Niego oczu. Echh, idę spać.
Następny dzień, poranek.
Co to za hałasy?! Z samego rana tyle niepokoju! Dlaczego Kryszna ucieka przed swoją mamą? Ojej, czemu On płacze, co się stało? Yaśoda musi być zła, tak biegnie za Kryszną, jej włosy i ubrania w nieładzie, cała spocona. Hej! Kryszno, nie wbiegaj do domu! Tam nie masz szans… i ja nic nie będę widział.
Jest już Yaśoda, a gdzie Kryszna? Co tym razem? Po co Ci Yaśodo tyle sznurków?
Nic z tego nie rozumiem. Teraz wychodzi Kryszna z domu, przywiązany do moździerza? Po co? I dlaczego wpatruje się w nas. Nie chłopcze, to nie my Cię związaliśmy. Czemu tak na nas patrzysz? Raczkuje tutaj. Z tym moździerzem z tyłu to małe ma szanse na ujście paru metrów, ale zobaczymy.
A jednak się myliłem. Kryszno! Ile Ty masz siły! Taki jesteś mały i taki ciężar za sobą! Uważaj, nie skalecz się! Ciekawe co teraz? Dalej nie przejdziesz, tu my stoimy. Chcesz iść dalej - to tak bokiem, dookoła nas. No dobra, to między nami. Ale czekaj!!! Moździerz się zaklinował w naszych nogach!!! Kryyyysznoooo!!!!!!
….to ta chwila! Moje korzenie wyrywane są z ziemi i nic nie boli, choć wygląda to strasznie!
Nalakuvara i Manigriva przyjmują ciała półbogów.
Manigrivo drogi, to Ty! Tyle czasu! Porzuciliśmy już drewniane ograniczenia! Kryszno, Najwyższy Panie, proszę przyjmij nasze modlitwy!
Wszystko jest takie proste, gdy stoisz z boku.
Gdy na twoją głowę nie spada kawałek nieba,
gdy miliony myśli nie krążą po mózgu,
gdy setki emocji nie rozrywają serca.
Ty tego nie widzisz;
jesteś ślepcem,
mimo iż potrafisz nawet rozróżnić i nazwać kolory.
Pojąć mnie może tylko ten, który siedzi tu w środku,
gdzieś w okolicach serca.
Niezwykle tolerancyjny świadek mojego życia.
Doradca, którego czasem nie słyszę
albo nie słucham.
Tak to się chyba fachowo nazywa
Ja nie wiedziałam, że to jest możliwe
Nie wiedziałam, że mnie też dotyczy
Ja myślałam wtedy
chyba o niebieskich migdałach
Uciekałam
chyba nieświadomie
Bezwarunkowy odruch obronny
Szło nowe – niechciane
niewygodne w skutkach
A ja w smutkach? Nie
Przecież to takie dorosłe
żeby mieć się czym martwić
z czymś nie umieć sobie radzić
mieć o czym milczeć
To takie proste
Łatwo mnie wtedy rozgryzłeś
Nie wierzyłam, że to ja
że to moje
myśli
słowa
gesty
i chyba do dziś nie wierzę
ale rozumiem
Tylko nie wiem co dalej
Słowa ulotne, już wypowiedziane
jak zwykle przeze mnie olewane
W ciszy się odkrywam
zostawiam to dla siebie
Wiesz, nic ciekawego
Odchylenie niestandardowe
Chyba już czas by lepiej je wykorzystać
niemożliwości już poznane
możliwości wciąż niedostrzeżone
Mam bilet na podróż odkrywczą
kosmiczną też
Promocyjny przejazd między uszami
wlot do serca
I rewolucja
Nie jestem ślepa,
a mimo to Cię nie widzę.
Nie jestem głucha,
jednak nie słyszę, co do mnie mówisz.
Nie mam serca z kamienia,
lecz nie potrafię Cię pokochać.
Są chwile, gdy wszystko staje się jasne,
wszystko jest na swoim miejscu,
dzięki Tobie,
dla Ciebie.
Ale ciągle są to chwile.
Zaczynam chcieć wieczności,
dzięki Tobie,
dla Ciebie.

jak Ty tak możesz
widzieć
słyszeć
czuć
i dalej ze mną rozmawiać?
moje zło dla Ciebie
Twoje dobro dla mnie,
dobro dla mnie,
dobro dla mnie.
muszę przyznać, że jesteś wytrwały.

Boże
daj mi możność przetrwania
w tym świecie pokus
przemijające szczęście
w rezultacie jest frustrujące
ale nie na tyle, by zwrócić się ku Tobie
nie na chwilę
na stałe
wieczne oddanie, podporządkowanie
to jest wyzwanie
którego boję się podjąć
nie robię wszystkiego źle
nie na tyle, by dostać wystarczająco po głowie
i wrócić
więc stoję
nie czuję się świetnie
impulsy, które mi dostarczasz
działają przez jakiś czas
przecież wiesz
czekasz cierpliwie, aż przyjdę
obyś nie czekał na próżno
